Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

Czy Maroko jest egzotyczne?


Maroko jest krajem, który jest polecany przez wielu jak ten pierwszy od którego należałoby zacząć swoje backpackerskie włóczegi po świecie. Argumentów za tym przemawiających jest wiele: łatwo i tanio się tam dostać, samo podróżowanie nie ujmuje dużo z naszej kieszeni, jest egzotycznie, ale przy tym trochę europejsko co ułatwia podróżowanie dla tych mniej doświadczonych turystów.


 
Zwyczajny widok na placu Jemaa El-Fna w Marrakeszu

 Czy Maroko jest egzotyczne?


Jak szeroko rozumiane jest pojęcie egzotyka tak równie wiele możemy uzyskać na to pytanie odpowiedzi.  Jadąc do Maroka wiedziałem mniej więcej jak tam będzie, ponieważ miałem do czynienia z tą kulturą już wcześniej będąc w Tunezji. Wszakże wtedy byłem na wakacjach z rodzicami będąc o 4 lata młodszy i zamknięty w turystycznym ośrodku;  ale taksówkarze, sklepikarze, naganiacze wszędzie w turystycznych krajach islamu Afryki Północnej zachowują się tak samo.

 
Marokański koloryt straganów

 Rozumiem też, że dla osoby która nigdy nie miała z kulturą arabską do czynienia takie pierwsze zetknięcie, w dodatku podróżując tam po raz pierwszy na własną rękę może być dużym szokiem. W każdym bądź razie polecam odbyć taką podróż właśnie w taki sposób, gdyż wrażeń jakie możemy uzyskać przez tydzień moglibyśmy nie uzyskać po 10sięciu wycieczkach All Inclusive do Egiptu razem wziętych.
Drugi czynnikiem odbycia takiej podróży jest cena, gdyż mnie 10 dniowa podróż (w tym 8 dni w Maroku) ze wszystkim wyniosła 1200 zł. A muszę przyznać, że nie oszczędzałem.

Berberowie od środka


Śpiąc w domach tubylców miałem okazję do poznania tamtejszej kultury od środka, obcując z nią na co dzień. Jadłem razem z nimi posiłki, rozmawiałem o polityce, kulturze, życiu, spędzałem wspólnie z nimi ich wolny czas.

 
Jemy Tażin :)
 Spotkałem się z dwoma przypadkami: życiem w małej, ale troszkę turystycznej mieścinie przy pustyni(ale nadal nie jest to Sharm el Sheykh) w której to ludność żyje bardziej tradycyjnie co widać nawet po ubiorze; oraz mieszkaniem w średniej wielkości mieście, która z turystów żyje głównie latem, a normalnie życie ludzi toczy się na swój sposób europejsko i nowocześnie.



W Zagorze ludzie sączą kawę w przydrożnych restauracjach, jedzą Tażin, rozmawiają. Kiedy jest Suk kupują asortymenty na obiad, czasem coś też sprzedają. Kiedy mają możliwość to pracują w turystyce, każdy jest w to zaangażowany i każdy może być czyimś pośrednikiem i otrzymywać choćby małe zyski z „podróżników”.


Gdy Allah i policja nie widzi(czyli najczęściej w nocy) piją tzw. „special water” czyli nic innego jak marokański bimber, który smakuje jak wódka i czasem też popalają haszysz.


Dzień mija najczęściej na bezcelowych spacerach po mieście i spotykaniu znajomych.

Suk - miejscowy bazar
 Z kolei w Ouarzazate – mieście filmu i sztuki(kręcono tu m.in. filmy „Gladiator”, „Prince of Persia” i serial „Gra o Tron”) – życie toczy się normalnie. Każdy pracuje, młodzież chodzi do szkoły, niektórzy z nich studiują, a jeszcze inni goszczą ludzi z całego świata przez couchsurfing.org, gdyż chcą poznać inne kultury chociaż w taki sposób. Wyjazdy dla nich nie są rzeczą powszechną tak jak dla nas, gdyż utrudnia to ich rząd. Religia z kolei dyktuje im styl imprezowania: bez alkoholu i we wczesnych godzinach (miałem okazje być na urodzinach, które trwały od 14:00 do 18:00).



Młodzi ludzie starają się uciec od tych ograniczeń porzucając islam. Często mają też oni pasję: taniec, fotografia czy cokolwiek innego, aby poczuć się wolnym i na jakiś czas uciec od tego świata. Nierzadko na facebooku jako zdjęcie w tle ustawiona jest flaga USA jako symbol wolności i dobrobytu.

Czy warto odwiedzić Maroko?


Jasne, zawsze i wszędzie. Mamy dużo możliwości dostać się tam, a sam pobyt na pewno nie będzie pomysłem głupim.


Będziemy mieli możliwość zobaczenia na własne oczy jak żyją ludzie, jak chcą żyć i że wcale w tej naszej Polsce nie jest tak źle jak myślimy.

 
A jeśli nie dla ludzi to warto nawet dla takich widoków
 Może po takiej podróży przestaniesz narzekać na to gdzie żyjesz i zaczniesz być wdzięczny temu gdzie teraz jesteś i jakie masz możliwości. Większość ludzi na świecie tak nie ma, a my – ludzie z Europy – często o tym zapominamy.



Jeśli jesteś ciekaw mojej relacji z tej podróży i kosztorysu, który zostanie napisany w jej ostatniej części to już teraz zapraszam do lektury na moim drugim blogu. Z czasem dodana będzie całość.


Nie wiem czy jadąc do Maroka doznasz egzotyki, ale kiedy po podróżujesz sobie tak jak ja: z plecakiem i śpiąc u lokalesów na pewno doznasz szoku – niekoniecznie kulturowego.

Źródło obrazka: http://img.interia.pl/turystyka/nimg/t/b/Maroko_Dzemaa_elFna_5954354.jpg
08 lutego 2014
Posted by Unknown
Tag :

Jak zacząłem podróżować na własną rękę?



Historia mojego podróżowania

Od dziecka lubiłem podróżować. Pierwsza poważna podróż odbyła się kiedy miałem 10 miesięcy, jechałem w pociągu ponad  11 godzin do Wałbrzycha! Kiedy byłem bardziej świadomym dzieckiem wakacje spędzałem na działce w moich rodzinnych mazurskich stronach, biwakując przez miesiące nad jeziorem, śpiąc pod namiotem, śpiewając wieczorem do ogniska. Uwielbiałem i nadal uwielbiam przebywać  wśród natury. Mając kilka lat mama zabrała mnie też w Tatry na Słowację – od tej pory pokochałem góry i podróże, ale o tym jeszcze nie wiedziałem.

Winter Expedition 2004 Północny Biegun Polski
Rodzice od zawsze starali się zaszczepić we mnie ciekawość świata, za co teraz, jestem im ogromnie wdzięczny. Co roku, czasami wbrew moim chęcią byłem wysyłany na kolonie, co nauczyło mnie szybko samodzielności, nawiązywania nowych kontaktów z nieznanymi ludźmi, otwartości i zostawiło super wspomnienia z okresu dzieciństwa, kiedy to inni siedzieli w wakacje w domu, lub jechali najwyżej do babci, a ja co roku byłem w innym miejscu – tak podróżowanie weszło mi w nawyk, stało się moim uzależnieniem. Co roku musiałem gdzieś pojechać. Kiedy w jedne wakacje zdarzyło mi się zostać w domu, nie czułem się sobą i miałem poczucie zmarnowanego czasu.

Marzyłem o czymś więcej niż Polska, chciałem jechać dalej i przeżywać wspaniałe przygody, lecz żyłem w błędnym przekonaniu, że takie podróżowanie jest drogie i tylko nieliczni mogą sobie odwiedzać safari, pustynie i dżungle i przeżyć przygody niczym z najlepszych podróżniczych książek.

W 2010 roku, kiedy miałem 15 lat pojechałem z rodzicami All inclusive do Tunezji. Marzenia się spełniają pojechałem do „egzotycznego kraju”, zakochałem się, ale to nie było dokładnie to co chciałem przeżyć.

Tunezja 2010. Widoczek z balkonu :)
W 2011 roku pojechałem w Tatry, nie była to moje pierwszy ani druga wizyta w tym rejonie, ale pierwszy raz mama zabrała mnie na szlaki(Szpiglasowy Wierch, Dolina 5 Stawów, Giewont i parę innych).

Tatry 2011. Ciekawe czemu z takim grymasem :D
Doświadczyłem czegoś „mistycznego” i poczułem że to jest to…. Góry… strzeliste, szare i skaliste góry….

„Tuan” – czyli jak zacząłem podróżować z przygodami na własną rękę?

W 2012 roku siedziałem w domu surfując jak zwykle po Internecie, kiedy moje błogie lenistwo przerwała mi mama kładąc na biurko pewną książkę o tajemniczym tytule „Tuan” równie tajemniczego autora, którą poleca mi przeczytać.


Jako, że nie miałem nic innego do roboty to po prostu zacząłem ją czytać, miała to być moja pierwsza książka podróżnicza. Jak się okazało nie ostatnia…

Wciągnąłem się… i to konkretnie. Autor książki podróżował bez planu, natrafiając na dziwne, fascynujące przygody, odwiedzając bajkowe miejsca, pokonując przeciwności losu. Podróże bez planu? Kto by pomyślał, że tak można... to takie odległe.

Po przeczytaniu tej książki pochłonąłem jeszcze parę innych, zacząłem marzyć o przygodach, ale za cholerę nie wiedziałem jak mam zacząć, jak to osiągnąć i co mam zrobić.

Drogowskaz

Zainteresowałem się podróżami i chcąc nie chcąc natrafiłem w sieci na sporo artykułów i blogów innych ludzi. Początkowo były to blogi bardziej turystyczne: hotele, ładne miejsca i te sprawy, ale wraz z pogłębianiem się mojej ciekawości wchodziłem w to coraz bardziej, aż w końcu w Internecie spotkałem się z takim pojęciem jak „backpacking”, a co za tym idzie „autostop”.

Gdzieś w Bieszczadach
Miałem już zaplanowane wakacje po 18nastych urodzinach, miałem pracować, ale kiedy przeczytałem relację z Bałkanów chłopaków z Paragonu z Podróży powiedziałem sobie: „W tym roku jadę w Europę, autostopem za przygodą, i nie ma innej opcji na spędzenie wakacji, nikt mnie nie powstrzyma!”. Zobaczyłem, że takie przygody jak te z książki „Tuan” mogę przeżyć nie posiadając dużej ilości pieniędzy, mogę także pojechać tak już niedługo, poczuć się wolny. Wystarczy, że wystawię kciuka i pojadę tam gdzie tylko zapragnę.

Zacząłem odkładać pieniądze, powiedziałem o tym rodzicom(chyba z początku myśleli że tak sobie gadam o planach, które najprawdopodobniej się nie spełnią jak to miałem w zwyczaju – nie tym razem), planowałem swoją podróż, marzyłem…. W miedzy czasie studiowałem rady autostopowe i postanowiłem nabrać doświadczenia przed wyprawą w Europę – na majówkę autostopem w Bieszczady, w które od zawsze śniłem pojechać!

Pierwszy raz w drodze

Eurotrip. Hiszania i zajadanie się tamtejszym tapas :D
Udało się, podobało się, była już Europa, wróciłem cały i żywy, zdobyłem nowych przyjaciół, to co przeżyłem będzie tylko i na zawsze moje.

Jutro lecę do Maroka ku kolejnej przygodzie…

Sahara, czyli mój "must see" na ferie zimowe 2014 :)
Źródła obrazków:
http://merlin.pl/Tuan_Cizia-Zyke,images_big,31,978-83-925934-0-9.jpg
http://afanatic.org/sahara/images/7.jpg
26 stycznia 2014
Posted by Unknown

Czy było warto pojechać stopem w Europę?

Na blogu nowych notek nie było sporo czasu, a to dlatego że nie było właściciela tego bloga. Włóczyłem się po raz pierwszy stopem po Europie, wróciłem parę dni temu. Jak to wszystko wyglądało i czy było warto?

Zachód w Faro

Umówiony już z pewną dziewczyną z grupy "Autostopowicze to my" z facebooka dzień przed podróżą czyli 13.07 o godz. 12 kupuję sobie bilet do Wrocławia na dzień jutrzejszy gdyż stamtąd zamierzam ruszać. O godz. 16 dostaję wiadomość i dowiaduję się, że jednak moja partnerka "nie jedzie :)", bo coś tam coś. Wlepiam gały w monitor i myślę sobie "co robić?".
Jakiś głos w mojej głowie mówi mi żebym znalazł sobie kolejnego kompana i poczekał jeszcze trochę czasu, z kolei drugi głos mówi mi "chłopie, marzyłeś o tym tripie cały rok szkolny, jedź nie zważaj na nic, masz już kupiny bilet i jesteś spakowany, przygoda to przygoda" - nie pozostaje mi nic innego jak posłuchać tego drugiego głosu.

Tak też zrobiłem, lecz wcześniej idąc za rozsądkiem napisałem jeszcze na forum autostopik.pl że jutro będę o tej i o tej we Wrocławiu i jak ktoś chce to może się zabrać ze mną.

Następnego dnia po godz. 5 rano siedziałem już w pociągu relacji Ełk-Olsztyn, aby później przesiąść się na Wrocław. Stało się, ruszyłem z dreszczykiem emocji i niezbyt ciekawym samopoczuciem. Jak wyglądała ta przygoda? Postaram się zdać relację na moim drugim blogu już niebawem, a tymczasem przybliżę tylko czego się nauczyłem.
Nowi przyjaciele i kluby w Portugalii za darmo - to Cię może spotkać podczas autostopowej podróży
Wszędzie słyszymy że podróże kształcą, ale ciężko znaleźć konkretne przykłady. Na szczęście ja prowadziłem małe notatki i powiem Ci czego ja się nauczyłem. A nauczyłem się siebie, i już po części wiem co jest dla mnie lepsze.

1. Podróżuj sam lub z dobrym, zaufanym znajomym

Nigdy z przypadkową osobą z internetu, jeśli ma to być właśnie taki autostopwy trip. A przynajmniej nie z taką osobą, która nie wie na co się porywa...

2. Nie planuj tripów - wybierz tylko rejon i rusz za przygodą

Zaznaczam tylko, że to jest coś co ja lubię i co mi się podoba, nie każdy musi robić i lubić to co ja. Ja to odkryłem właśnie na tym tripie.

3. Proś, dziękuj, uśmiechaj się, przyjmuj zaproszenia - pozytywni ludzie sami Cię znajdą

4. Enjoy your life

5. Można podróżować 4 dni nie wydając ani centa ;) 

6. Weź drugi telefon i kup kartę tanie połączenia w Europie

7. Ogarnij wcześniej noclegi w dużych miastach(couchsurfing itp.) chyba że wolisz spać na ławce :D

8. Jak dają to bierz

9. Podróżuj dla przygody i ludzi, nie dla zaliczenia czegoś

Tak wyszło moje 9 podróżniczych przykazań. Zaznaczam tylko że to się odnosi tylko i wyłącznie do mnie. Mi to pasuje, uważam że dla mnie to jest dobre i ja to lubię, nie każdy musi. Sam się tego nauczyłem na błędach podczas podróży i Tobie też to polecam jeśli jeszcze nie jeździłem w stopowe tripy po Europie, a też planujesz.

Także widzisz teraz, że podróżowanie naprawdę uczy i to nie jednego!

Czy było warto?

Jasne że tak! To wspaniałe uczucie nie wiedzieć co Ciebie dzisiaj spotka - rano, zmęczony i obolały po nocy na niezbyt wygodnej ziemi w niezbyt ciepłym namiocie łapiesz stopa, żeby wieczorem tego samego dnia balować w klubie i spać u nieznanej osoby w wygodnym łóżku i to jest własne piękne. Jeśli jeszcze się zastanawiasz to nie trać na to czas. Weź namiot, spakuj plecak i ruszaj łapać stopa na drogę.

Zyskałem wiele wspomnień, poznałem bliżej siebie i przeżyłem niesamowitą przygodę, straciłem tylko bluzę, latarkę i 85 euro. Było warto.

A poniżej skromna kompaktowa produkcja :D


Ilość dni w podróży - 26
Ilość stopów - 33
Ilość noclegów na dziko - 7
Ilość noclegów w domach - 17
Ilość przejechanych kilometrów w ogóle - 8500 +
Ilość przejechanych kilometrów autostopem - 7241


Zyskane wrażenia bezcenne.

A w ostatnim tygodniu sierpnia zbiorowy wypad na Ukrainę - czyli zakończenie wakacji we wschodnim stylu. Ktoś chętny?



13 sierpnia 2013
Posted by Unknown

A tyle osób mnie już odwiedziło

Aktualne wyzwania

-Hablar en español,
-Harmonica 30 days challange,
-Maroko,
-Kalistenika 6x w tyg.

Like it!

Popularne Posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © Sięgaj wyżej -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -