Sekret bezgranicznej motywacji

Sekret bezgranicznej motywacji


…czyli samodyscyplina i dobry plan.

Starocie jeszcze z kursu skałkowego :)
Zdradzę Tobie sekret bezgranicznej motywacji, która sama w sobie nie jest celem. Bo widzisz, motywacja to taki czynnik, która na początku daje Tobie kopa, rusza Ciebie do działania i wzbudza chęci, ale motywacja nie odpowiada za wytrwałość i sumienne realizowanie małych kroczków ku celowi. Nie staraj się nigdy wpływać na Twoją motywację, bo to Ci nic nie da, kształć swoją samodyscyplinę, czyli jak sama nazwa wskazuje zdolność do wzbudzania w sobie wystarczająco dużo zaparcia, aby pomimo wszelkich „nie chce mi się” przechodzić do działania.

Wiedz o tym, że motywacja to czynnik zewnętrzny, a samodyscyplina wypływa z wewnątrz Ciebie, czyli możesz ją uzyskać w dowolnym momencie i miejscu. Także teraz zastanów się czy po ustaleniu sobie na przykład codziennych treningów powinieneś cały czas szukać motywacji i kopa, który codziennie by Ciebie pobudzał do działania(rzecz niemożliwa), czy może mieć jaja i przełamać się w sobie kształcąc przy okazji samodyscyplinę i pokonując siebie.

Każdy człowiek posiada określony zapas samodyscypliny (czyli przełamywaniu się) w ciągu dnia, nikt nie jest terminatorem stworzonym do ciągłego realizowania zadań i musisz pamiętać że nawet mistrzom efektywności po paru wykonanych zadaniach w ciągu dnia może się „nie chcieć” i tego nie zmienisz.

Najlepszym treningiem na powiększeniu tego „zapasu” jest po prostu codziennie przełamywanie się, aż z biegiem czasu będziesz mógł wykonywać coraz więcej rzeczy w ciągu dnia. Ustal sobie jedną rzecz, np. ćwiczenia fizyczne o jednej porze dnia codziennie. Pierwszy tydzień ćwiczeń będzie fajny, bo będzie to coś nowego. Potem zacznie się robić trochę gorzej, aż dopadnie Ciebie kryzys i zaczniesz szukać wymówek,  jeśli się przełamiesz, to wyrobisz w sobie nawyk i każdy kolejny trening będzie częścią dnia, która jest w Twoim planie. Po tym jak jedna czynność stanie się Twoim nawykiem możesz dodać kolejną, np. uczenie się słówek z angielskiego, lub cokolwiek innego.

Osiągaj cele...czyli dotrzeć na Cabo de Roca

I tu dochodzimy do drugiego czynnika bezgranicznej motywacji czyli dobrego planu.
Załóż sobie specjalny zeszyt i codziennie wieczorem planuj sobie kolejny dzień. Zobaczysz jak to wpłynie na Twoją efektywność i wykonywanie zadań. Do każdej czynności w swoim planie podchodź jak do  zwykłej pracy, która po prostu jako praca musi zostać wykonana, bez względu na to czy się źle czujesz czy nie, po prostu realizujesz czynność z planu, praca to tylko praca, rzecz która musi być zrealizowana, nie ma po co szukać wymówek, ustalasz, realizujesz a potem cieszysz się ze skończonego zadania( i takie podejście mam np. do treningów, wiele osób szuka ciągłej motywacji, a wystarczy sobie zmienić tylko obraz postrzegania tej czynności, jest to rzecz, która musi zostać zrobienia zgodnie z planem dnia i tyle, nic dodać, nic ująć)
Pamiętaj też, aby stawiać sobie konkretne cele, aby 100% wiedzieć czego się chce i do czego się dąży.
Dobry plan to ustalone godzina po godzinie czynności(m,in. czas potrzebny na zrealizowanie poszczególnych rzeczy i ich kolejność), bez tego Twój plan stanie się chaotyczny i będzie mógł powodować dużo powodów do wymyślania wymówek do omijania kolejnych to z niego punktów.

Tak więc podsumowując, chcąc wytrwać realizując jakiekolwiek cele:


  1. Ćwicz samodyscyplinę, a nie szukaj na siłę ciągłej motywacji, która w magiczny sposób sprawi że z uśmiechem na ustach będziesz realizował zadania. Pokonuj swoje słabości.
  2. Stwórz i regularnie monitoruj dobry plan.
  3. Załóż sobie konkretne cele.
  4. Traktuj każdą czynność jako pracę, którą po prostu musisz wykonać, nie zastanawiaj się nad jej sensem tylko po prostu rusz tyłek, zrób to, a potem ciesz się z efektów.

26 października 2013
Posted by Unknown

Pomysł na nowy rok szkolny!

No tak...nic odkrywczego nie powiem - rok szkolny 2013/2014 oficjalnie się zaczął. Czas pędzi jak maszyna, wypada więc wdrążyć swoje postanowienia i ruszać pełną parą!

Tatry, wrzesień 2013
Kiedy większość szanownej młodzieży była już w szkołach, ja pierwszego tygodnia postanowiłem wyskoczyć regeneracyjne w Tatry - moje najukochańsze miejsce, do którego zawsze wracam i wracać będę.

Cele na rok szkolny 2013/2014

Jestem już w 3 klasie...stety czy niestety jeszcze nie w maturalnej, a to dlatego że przecież uczęszczam do technikum.

Ponownym moim celem jest pasek, lub przynajmniej średnia 4.5, ale to nie tylko dlatego nie będę miał czasu częstego pisania na blogu, gdyż główną część czasu po szkole oprócz nauki zajmują mi treningi.
Mam jasno postawiony cel, atletyczna sylwetka, a żeby do niego dążyć ćwiczę ostatnio modną dyscyplinę i jakże wciągającą Street Workout, a do tego dla kondycji 2/3 treningi interwałowe w tygodniu :)

Choć niedługo pewnie będę to ćwiczył rzadziej, gdyż w końcu nadchodzi wielkimi krokami otwarcie ścianki wspinaczkowej w moim mieście :).

W wolnych chwilach od szkoły i treningów będę starał uczyć hiszpańskiego, aczkolwiek będzie to nauka nieregularna, bardziej takie oswojenie z językiem.

No...a po za tym to weekendami będę w pełni realizował hasło poznane w Portugalii: "Enjoy your life!" i chyba nic więcej nie trzeba dodawać.

Nie mogę też zapomnieć o podróżach! W planach 3 tripy...gdzie? Tajemnica. :). Mogę tylko zdradzić, że dwa będą trochę dłuższe( w tym jeden samolotem), a jeden wykorzystując długi weekend.

So? Jak Wy wykorzystacie czas wolny w roku szkolnym?


14 września 2013
Posted by Unknown

Historia pierwszego półmaratonu

 Historia pierwszego półmaratonu

 
Tuż po wystrzale startowym... niestety ja się na zdjęcie nie załapałem

czerwiec 2013

 Super! W tym roku w końcu pobiegnę w półmaratonie i spełnię swoje marzenie. Przygotuje się i zejdę poniżej 2h.

Po autostopowym tripie - sierpień 2013

Po rozmowie z moim kolegą ustaliliśmy, że w ostatni tydzień wakacji jedziemy na Ukrainę! Super, więc olać już ten półmaraton i przygotowania, pobiegnę innym razem.

22.08.2013

Szybkie kojarzenie faktów...za 3 dni, w dzień półmaratonu wyjeżdżam na Ukrainę. Wiedząc o tym wcześniej nie przygotowywałem się do tego wyzwania , bo jaki byłby tego sens? W sumie po moim autostopowym tripie biegałem tylko raz, 7km.

Nagle dowiaduje się, że jednak nie jedziemy na Ukrainę...co robię? Biegnę w półmaratonie!

25.08.2013

Ześwirowałem. Wpłaciłem już 50 zł i czekam na start...jeszcze tylko 20 minutowa rozgrzewka i...bieg się zaczął.

Bez przygotowania wyruszyłem pokonać samego siebie i przekroczyć kolejne granice. Wcześniej najdłuższy dystans jaki przebiegłem wynosił 12 km. Teraz ma być o prawie 10 km więcej.




Trasa co by tu nie mówić nie była łatwa...pełno pagórków - w końcu to Mazury Garbate.


Pierwszy kryzys miałem po 6 km...tak i trwał do 8. Ale to chyba efekt tego, że jeszcze dobrze się nie rozbiegałem. Po 8km, droga stała się troszkę mniej pagórkowata i jakoś zaczęło mi się biec lepiej, biegłem tak i biegłem, aż przed 11 km trzasnęła mnie kolka...i tu musiałem się na chwilę zatrzymać i ogarnąć sytuację...przyznam że było już mi  ciężko. Ale jak to, nazywam się Oskar Wejs, nie mogę się poddać! Lecimy dalej.

O dziwo po tym kryzysie było fajnie aż do 16 km, bo po pokonaniu ów dystansu wyszło moje nieprzygotowanie i zacząłem bardziej podbiegać niż biec...w tym momencie liczyło się tylko dotarcie do mety...

Dowód zbrodni :)
...i dotarłem! Z czasem jakże słabym 2:05 - ale z drugiej strony dobrym...bo bez przygotowania w granicach 2h to nie jest aż tak źle.

W czasie trasy zacząłem na siebie w duchu klnąć "na co ja się w ogóle porwałem" i że jestem mega głupi. Myślałem sobie wtedy "nigdy więcej". Ale kiedy dobiegłem na metę, uzależniłem się. Uzależniłem się od tego przypływu szczęścia bo takim morderczym jak dla mnie wysiłku.

Pozostaje mi obrać sobie następny cel i do niego dążyć, tym razem porządnie się przygotowując :).


 
27 sierpnia 2013
Posted by Unknown

Czy było warto pojechać stopem w Europę?

Na blogu nowych notek nie było sporo czasu, a to dlatego że nie było właściciela tego bloga. Włóczyłem się po raz pierwszy stopem po Europie, wróciłem parę dni temu. Jak to wszystko wyglądało i czy było warto?

Zachód w Faro

Umówiony już z pewną dziewczyną z grupy "Autostopowicze to my" z facebooka dzień przed podróżą czyli 13.07 o godz. 12 kupuję sobie bilet do Wrocławia na dzień jutrzejszy gdyż stamtąd zamierzam ruszać. O godz. 16 dostaję wiadomość i dowiaduję się, że jednak moja partnerka "nie jedzie :)", bo coś tam coś. Wlepiam gały w monitor i myślę sobie "co robić?".
Jakiś głos w mojej głowie mówi mi żebym znalazł sobie kolejnego kompana i poczekał jeszcze trochę czasu, z kolei drugi głos mówi mi "chłopie, marzyłeś o tym tripie cały rok szkolny, jedź nie zważaj na nic, masz już kupiny bilet i jesteś spakowany, przygoda to przygoda" - nie pozostaje mi nic innego jak posłuchać tego drugiego głosu.

Tak też zrobiłem, lecz wcześniej idąc za rozsądkiem napisałem jeszcze na forum autostopik.pl że jutro będę o tej i o tej we Wrocławiu i jak ktoś chce to może się zabrać ze mną.

Następnego dnia po godz. 5 rano siedziałem już w pociągu relacji Ełk-Olsztyn, aby później przesiąść się na Wrocław. Stało się, ruszyłem z dreszczykiem emocji i niezbyt ciekawym samopoczuciem. Jak wyglądała ta przygoda? Postaram się zdać relację na moim drugim blogu już niebawem, a tymczasem przybliżę tylko czego się nauczyłem.
Nowi przyjaciele i kluby w Portugalii za darmo - to Cię może spotkać podczas autostopowej podróży
Wszędzie słyszymy że podróże kształcą, ale ciężko znaleźć konkretne przykłady. Na szczęście ja prowadziłem małe notatki i powiem Ci czego ja się nauczyłem. A nauczyłem się siebie, i już po części wiem co jest dla mnie lepsze.

1. Podróżuj sam lub z dobrym, zaufanym znajomym

Nigdy z przypadkową osobą z internetu, jeśli ma to być właśnie taki autostopwy trip. A przynajmniej nie z taką osobą, która nie wie na co się porywa...

2. Nie planuj tripów - wybierz tylko rejon i rusz za przygodą

Zaznaczam tylko, że to jest coś co ja lubię i co mi się podoba, nie każdy musi robić i lubić to co ja. Ja to odkryłem właśnie na tym tripie.

3. Proś, dziękuj, uśmiechaj się, przyjmuj zaproszenia - pozytywni ludzie sami Cię znajdą

4. Enjoy your life

5. Można podróżować 4 dni nie wydając ani centa ;) 

6. Weź drugi telefon i kup kartę tanie połączenia w Europie

7. Ogarnij wcześniej noclegi w dużych miastach(couchsurfing itp.) chyba że wolisz spać na ławce :D

8. Jak dają to bierz

9. Podróżuj dla przygody i ludzi, nie dla zaliczenia czegoś

Tak wyszło moje 9 podróżniczych przykazań. Zaznaczam tylko że to się odnosi tylko i wyłącznie do mnie. Mi to pasuje, uważam że dla mnie to jest dobre i ja to lubię, nie każdy musi. Sam się tego nauczyłem na błędach podczas podróży i Tobie też to polecam jeśli jeszcze nie jeździłem w stopowe tripy po Europie, a też planujesz.

Także widzisz teraz, że podróżowanie naprawdę uczy i to nie jednego!

Czy było warto?

Jasne że tak! To wspaniałe uczucie nie wiedzieć co Ciebie dzisiaj spotka - rano, zmęczony i obolały po nocy na niezbyt wygodnej ziemi w niezbyt ciepłym namiocie łapiesz stopa, żeby wieczorem tego samego dnia balować w klubie i spać u nieznanej osoby w wygodnym łóżku i to jest własne piękne. Jeśli jeszcze się zastanawiasz to nie trać na to czas. Weź namiot, spakuj plecak i ruszaj łapać stopa na drogę.

Zyskałem wiele wspomnień, poznałem bliżej siebie i przeżyłem niesamowitą przygodę, straciłem tylko bluzę, latarkę i 85 euro. Było warto.

A poniżej skromna kompaktowa produkcja :D


Ilość dni w podróży - 26
Ilość stopów - 33
Ilość noclegów na dziko - 7
Ilość noclegów w domach - 17
Ilość przejechanych kilometrów w ogóle - 8500 +
Ilość przejechanych kilometrów autostopem - 7241


Zyskane wrażenia bezcenne.

A w ostatnim tygodniu sierpnia zbiorowy wypad na Ukrainę - czyli zakończenie wakacji we wschodnim stylu. Ktoś chętny?



13 sierpnia 2013
Posted by Unknown

Przygotowania do podróży autostopowej

Przygotowania do podróży są strasznie uciążliwe i wbrew pozorą nie jest tak łatwo po prostu sobie pojechać na stopa...tzn. można, ale moim zdaniem jest to trochę wyjazd bez głowy, dzięki któremu później możemy mieć całkiem niemałe problemy ;).
Czekając na autobus w Galerii Krakowskiej do Wrocławia :)

 1. Czas

Zaczynając przygotowania do podróży autostopowej na początku trzeba ustalić czas jakim dysponujemy i pod ten czas ułożyć sobie sensowną trasę, aby spokojnie dotrzeć w wymaganym terminie do swojego wygodnego łóżka w domu.

Dla ucznia(studenta) oczywistą oczywistością jest, że  najlepszym czasem na podróże są wakacje, gdyż dysponujemy największą ilością wolnego czasu i możemy przeznaczyć więcej czasu na podróżowanie. Ale nie tylko, nawet w krótkich wolnych terminach możemy odpowiednio wcześniej zarezerwować lot tanimi liniami np. do Maroka i tam podróżować sobie stopem przez 3-5 dni i spokojnie również samolotem wrócić do domu :).

2. Trasa, cel

Następnie, kiedy wiesz już ile masz wolnego czasu trzeba wyznaczyć trasę tripa, czy jak kto woli jeden cel. W moim przypadku jest to trasa gdyż nie skupiam się na jednym punkcie, a na wielu. Pamiętaj, żeby nie przesadzać z punktami, nie da się zobaczyć wszystkiego naraz. I weź też pod uwagę fakt, że w niektórych krajach stopuje się gorzej, a w niektórych lepiej, to również ma znaczenie. Ja np. zastanawiam się czy jechać przez Włochy czy nie, bo ciągle mam dylemat(podobno stop we Włoszech jest straszny i na dodatek można mieć problemy z policją).

Wybierając cel, pomyśl gdzie chciałbyś pojechać, co Ciebie pociąga i tam po prostu pojedź!

Drugą sprawą co do wyznaczania trasy jest wyjście z dużych miast na wylotówki w interesującym Ciebie kierunku. W tym wypadku polecam hitchwiki.org. Nic prostszego, wpisujesz tam nazwę miasta i masz wszystko podane jak na tacy. Czyli jakim sposobem(komunikacja miejska) dojechać na wybrany wylot. Informacje drukujesz i już zawsze masz pod ręką jak wyjechać np. z takiego wielkiego miasta jak Paryż.

I ostatnia czynność co do trasy, wyznaczamy ją w google maps, gdyż ona wyznacza w miarę dobrze, podpytujemy jeszcze na forach autostopowych jak najlepiej łapać i jak się kierować. Polecam jeszcze zakup mapy Europy(a atlas byłby najlepszym wyjściem) i naniesie na niego markerem swojej wyznaczonej trasy, która uwierz mi, będzie pomocna :). Będziesz miał wszystkie autostrady, drogi, itd., więc nie ma opcji że się zgubisz.

3. Pieniądze

Czekaj, czekaj, przecież bez kasy nigdzie nie pojedziesz :). Jeśli planujesz spać na dziko i korzystając z uprzejmości hostów na couchsurfingu to kasa idzie właściwie tylko na jedzenie i ewentualnie jakieś zimne piwko. Proponuje przyjąć budżet 100 euro/2 tygodnie - tak jest w miarę bezpiecznie i tanio.

Jeśli nie masz kasy to zarób! Posprzedawaj niepotrzebne graty, znajdź pracę....tylko nie kradnij!

4. Dokumenty, ubezpieczenie

Dla swojego bezpieczeństwa warto wyrobić sobie ubezpieczenie. Najtańsze jest darmowe i właściwie polecane do wyrobienia na każdy wyjazd i posiadania zawsze, jest to karta EKUZ(ważna tylko w krajach UE, więc weź pod uwagę że obecnie na Bałkanach nie będzie ona ważna choć powoli to się zmienia) która jest wyrabiana od ręki w oddziałach NFZ w każdym większym mieście. Oprócz ów karty są ubezpieczenia płatne. Najbardziej znane są Euro26 i studenckie ISIC. Które wybierzesz, i czy w ogóle wybierzesz zależy od Ciebie. Podstawą jest natomiast EKUZ.

Oprócz samego ubezpieczenia sprawdź czy do krajów, do których planujesz się wybrać nie jest potrzebna wiza czy paszport. Jeśli tak, odpowiednio wcześniej o to zadbaj.

5. Noclegi

Jeśli chcesz spać w miarę komfortowo to wybierz hostele. Jeśli nie masz na to pieniędzy to śpij w namiocie! Na dziko, przy stacjach benzynowych, na plażach(to musi być super!), lub na płatnych campingach, to wszystko zależy od Ciebie!

W większych miastach polecam odpowiednio wcześnie wyszukać darmowego noclegu poprzez serwis couchsurfing.org, uniknie to stresu spania w krzakach i czuwania całą noc, a przy tym możesz poznać super ludzi :).

6. Kompan

O kompanie( i w ogóle o podróżowaniu autostopem pisałem wcześniej, ale teraz jest bardziej dokładnie, bo na bieżąco) pisałem tu.

7. Język

 Dla łatwiejszej komunikacji w podróży możesz sobie wydrukować rozmówki autostopowe w różnych językach. Musisz wiedzieć, że w takich krajach jak Włochy, Francja czy Hiszpania ludzie dużo ludzi nie umie mówić nawet po angielsku, bądź mówić umie, ale nie chce(?).

Najlepiej byłoby po prostu nauczyć się nowego języka(tak jak ja hiszpańskiego, ale nie robię tego ze względu na podróż, a z czystej chęci posiadania umiejętności mówienia po hiszpańsku), a jak nie całego języka to chociaż trochę słówek na pewno nie zaszkodzi. Jeśli Ci się tego nie chce, to wydrukuj sobie tak jak ja rozmówki autostopowe w językach do krajów których zmierzasz. Owe rozmówki możesz znaleźć tu.

8.  Akcesoria

Polecam też zaopatrzyć się w przydatne pierdoły takie jak plandeka samochodowa(która pozwala uchronić tani namiot bez tropiku przed deszczem, lub może służyć jako parasol przy łapaniu stopa), ponczo(lepsze niż kurtka przeciwdeszczowa), karimata(żeby się wygodniej spało), gaz pieprzowy(dla bezpieczeństwa), wodoodporna narzutka na plecak, czy aplikacja do szukania noclegu, czy mapy na smartfona jeśli takowego posiadasz.
05 lipca 2013
Posted by Unknown
Tag :

Dlaczego warto zacząć się wspinać i jak to zrobić?

Czy kiedykolwiek marzyłeś o zdobyciu jednego z himalajskich kolosów? Czy kochasz zapierające dech w piersiach górskie widoki oraz wielkie i ogromne przestrzenie? Czy lubisz uczucie wolności oraz pokonywanie swoich własnych granic? Wspinaczka jest właśnie dla Ciebie!

Już od momentu jak byłem małym chłopcem, wiedziałem że chcę podróżować i zdobywać górskie szczyty. Kiedy oglądałem turystyczne zdjęcia mojej mamy z Tatr, byłem dumny że moja mama chodzi po górach i sam chciałem to zrobić. Kiedy mama powiedziała mi, że weszła na Rysy, moje wyobrażenie było dalekie od rzeczywistości. Myślałem, że Rysy to wspinaczka i walka z żywiołem. Myliłem się, ale wiedziałem że w przyszłości chce robić takie rzeczy. Teraz do nich dążę.

Dla kogo jest wspinaczka?

Nie będę tutaj podawał szczegółów i fizycznych parametrów wymaganych do uprawiania wspinaczki, bo to najzwyczajniej w świecie nie ma znaczenia. Myślę, że wspinaczka jest dla ludzi z marzeniami. Którzy od dziecka, gdzieś tam marzyli o wspinaczce w górach wysokich i którzy po prostu zakochali się w górach tylko poprzez turystyczne wyjazdy w Tatry. Wspinaczka jest dla każdego kto kocha wolność i nie boi się wyzwań.

Jak zacząć się wspinać?

Możesz to zrobić tak jak ja, czyli bez wcześniejszego wspinania, mając tylko wyobrażenie o tym, jak to może wyglądać, zapisać się i pojechać na kurs skałkowy.

Jeśli jednak w przeciwieństwie do mnie, dysponujesz w swoim mieście ścianką wspinaczkową zalecam wybranie się na nią i sprawdzenia czy to nam się podoba. Ja kierowałem się marzeniami i myślę że to nie jest taka zła droga pokochania tego sportu :D.

Warto jednak dodać, że sam kurs nic nam jeszcze nie da. Owszem, nauczymy się dużo, nawet bardzo dużo przydatnych umiejętności, które mogę się nam przydać w dalszej wspinaczce w górach, ale ważniejsze od tego jest stały progres. Co ty znaczy? To znaczy, że po ukończeniu kursu należy coś robić, czyli regularnie chodzi na ściankę wspinaczkową i się wspinać, od czasu do czasu robiąc sobie wyjazdy w skałki, a później w góry. Bo tylko ćwicząc, staniemy się na tyle dobrzy aby bezpiecznie wspinać się górach.

Dla chcących drążyć dalej w tematy kursów, można kontynuować "naukę" na kursie taternickim, chociaż moim zdaniem nie jest to aż tak potrzebne do wspinania w Tatrach. Może lepiej po prostu jest znaleźć doświadczonego partnera i po prostu się wspinać, hm? :)

Dlaczego warto zacząć się wspinać?

No...i w końcu nawet ja zacząłem :)
  • bo można spełnić marzenia,
  • bo można pokonywać własne granice,
  • bo można poznać ciekawych ludzi, nietypowe osobowości z ambicjami,
  • bo można poprawić sylwetkę i kondycję,
  • bo można wejść na niejeden szczyt i stać się prawdziwym człowiekiem gór :),
  • bo wspinanie jest zajebiste :D.
28 czerwca 2013
Posted by Unknown

Się dzieje się!


Wrocek!

Nie pisałem baaaardzo długo. A to z racji tego, że miałem trochę na głowie. Jak to w życiu ucznia w tym okresie bywa biegałem i poprawiałem oceny na wyższe, cóż opłacało się bo świadectwo będzie posiadać piękny czerwony pas :D.

Oprócz szkoły zdążyłem być jeszcze tydzień w podróży! Mianowicie w końcu doczekałem się kursu skałkowego, który odbyłem na południe od Krakowa w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Kurs oceniam jak najbardziej pozytywnie, ale jako że miałem pierwszy w ogóle kontakt ze wspinaniem ogarnięcie tego wszystkiego było dla mnie bardzo ciężkie, ale pasja i chęci do wspinania pozostały, także teraz tylko szlifować umiejętności na panelu, szukać partnera i ruszać w ukochane Tatry :).

Po kursie, od razu wybrałem się do Wrocławia na 2 dni, aby spotkać się z moją autostopowiczową partnerką na tegoroczne wakacje i omówić plan podróży.

A po za tym wszystkim to ćwiczę, sporo czytam, ogarniam rzeczy i formalności na wakacyjnego tripa i zastanawiam się nad życiem. Szczerze mówiąc trochę zapomniałem o blogu i nie chciało mi się go ogarniać, w głowie świta mi pomysł aby trochę go zmienić, ale co z tego wyniknie zobaczymy.

Oczekujcie na artykuły!

26 czerwca 2013
Posted by Unknown

A tyle osób mnie już odwiedziło

Aktualne wyzwania

-Hablar en español,
-Harmonica 30 days challange,
-Maroko,
-Kalistenika 6x w tyg.

Like it!

Popularne Posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © Sięgaj wyżej -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -