Jak nauczyć się czegokolwiek w 20 godzin?

Jak nauczyć się czegokolwiek w 20 godzin?


Jak każdy człowiek z pewnością posiadasz wiele umiejętności, ale także jak każdy, chcesz nabywać nowe. Wydaję Ci się że każda umiejętność wymaga poświęcenia ogromnej ilości czasu, aby się jej nauczyć.

Prawda jest taka, że nabywanie umiejętności jest prostsze niż możesz myśleć.

Możesz nauczyć się wszystkiego: żonglowania, mówienia po francusku, grania na gitarze na podstawowym poziomie poświęcając na każdą z tych umiejętności tylko 20 godzin. Wystarczy, że przez ok. miesiąc codziennie przez 45 minut będziesz ćwiczył konkretnie jedną umiejętność a już po upływie 30 dni staniesz się nabywcą nowej umiejętności. Tylko 45 minut dziennie!

Poniżej wrzucam Tobie filmik z inicjatorem całej tej koncepcji nauki wszystkiego czego chcesz w 20 godzin, który dokładnie wszystko wyjaśnia oraz kończąc ten wykład sam prezentuje swoją umiejętność zakańczając przy tym jej 20 godzinną naukę :).


30 listopada 2013
Posted by Unknown

Tajemnica ludzi sukcesu

Dieta sukcesu

Powiedz mi, jak spędzasz czas, a powiem Ci, kim jesteś. 
 To co jesz, wpływa na Twoje ciało, to czym się karmisz, co czytasz i o czym myślisz wpływa na rozwój Twojego "duchowego ciała". Czynnikiem determinującym sukces nie jest wcale szczęście, inteligencja, status urodzenia itp. ale to, czym zasilasz swój umysł.

Tak jak jedzenie fast foodów, choćbyś nie wiem jak to sobie tłumaczył ma wpływ na Twoje zdrowie i ciało, tak samo każda rzecz, której posłuchasz, którą oglądasz, którą czytasz ma wpływ na Ciebie, na Twój rozwój i to te rzeczy determinują Twój sukces. Zasilaj swój umysł w taki sposób, jak chcesz zasilać swoje ciało.


Los

Musisz uświadomić sobie jeszcze jedną rzecz, coś takie jak los, czy szczęście nie istnieje. Kiedy patrzysz na bogatą czy sławną osobę to co sobie myślisz? Że miała szczęście? Że jej się po prostu udało i jej się to nie należy? W rzeczywistości patrząc na takich wielkich ludzi sukcesu nawet nie mamy świadomości tego ile musieli mieć wyrzeczeń, poświęceń i ile pracy włożyli w to aby być tym, kim są. Dlatego, kiedy spotkasz kogoś kto osiągnął sukces nigdy nie mów do niego "Ty to masz szczęście", tylko podziwiaj go za to ile pracy w ten sukces włożył i bierz z niego przykład.

Zasilaj swój umysł 

Jeśli chcesz osiągnąć w życiu sukces, musisz zasilać swój umysł pozytywnymi rzeczami, dobro wyrównuje zło. Za każdym razem kiedy robisz coś z dala od celu, to te rzeczy kumulują się i w punkcie wyjścia znowu wychodzisz tam gdzie byłeś na początku. W rezultacie nie osiągasz nic. Sztuką jest dążenie cały czas do przodu tworząc sobie odpowiednie nawyki:

1. Czytaj 

Wszyscy wielcy czytali, czytają i będą czytać; czytania nie zastąpisz niczym innym. Czytaj i staraj się czytać średnio 30 min do godziny dziennie(rób to najlepiej rano, wstań odpowiednio wcześnie). Tylko nie gazety, nie plotki, a coś co pozwoli rozwinąć Tobie Twój umysł. Wybierz sobie dziedzinę i codziennie rano czytaj naukowe/popularnonaukowe książki na jej temat jak najczęściej. Badania pokazują, że abyś był mistrzem w dowolnej dziedzinie, wystarczy że będziesz czytał po godzinę dziennie przez 5 lat, a nim zostaniesz. Jeśli od teraz zaczniesz czytać po godzinę dziennie z wybranej przez Ciebie dziedziny to po 5 latach będziesz w niej mistrzem!

2.  Słuchaj

 Kolejną rzeczą, dzięki którą pozytywnie możesz zasilać swój umysł jest słuchanie. Czy wiesz, że przeciętny kierowca spędza w samochodzie od 500 do 1000 godzin rocznie? I czego zazwyczaj słucha? Radia. A teraz zastanów się co by były gdyby ten czas wykorzystał na słuchania nagrań rozwojowych, na słuchaniu audio z tej dziedziny która go interesuje, lub nawet płyt pozwalających mu nauczyć się obcego języka? Rozwijałby się! I to jest to. Ty także możesz słuchać nagrań audio, które pozwolą Ci się rozwinąć, jeśli nie masz samochodu to możesz to przecież robić w drodze do szkoły, czy pracy :). Ja np. staram się uczyć hiszpańskiego w drodze do szkoły słuchając rozmów w ich języku, a przed snem codziennie słucham nagrań które mnie interesują i rozwijają (najczęściej psychologia, rozwój osobisty).

3. Otaczaj się odpowiednimi ludźmi

Nie ukrywając, ok. 80% tego jakim człowiekiem jesteś zależy od tego z kim się zadajesz i z jakimi ludźmi obcujesz. To odnosi się też do tego, kto Ciebie inspiruję i od kogo czerpiesz przykład. Jeżeli np. inspiruję Ciebie znany aktor i będziesz wyobrażał sobie, że nim jesteś. Będziesz czytał co on robi w wolnym czasie i zaczniesz to robić, to prawdopodobnie w skutek upartego dążenia do celu bycia najlepszym aktorem i czerpaniu inspiracji z wielkiego przykładu tej dziedziny osiągniesz sukces, gdyż Twoje czyny będą odzwierciedleniem tego co robiła osoba, która już go osiągnęła.Otaczanie się odpowiednimi ludźmi to także to z kim się zadajesz. "Tym się stajesz, z kim przystajesz". Jeśli obcujesz z przegranymi, sam w przyszłości będziesz przegrywać. Więcej słów chyba nie muszę dodawać.

4. Każdy dzień rozpoczynaj dobrze 

2 razy w ciągu doby istnieje sytuacja, kiedy Twoja podświadomość jest najbardziej otwarta na przyswajanie nowych informacji. Jest to w czasie nocy, bezpośrednio przed zaśnięciem oraz ranek. Wykorzystaj to na zasilenie swojego umysłu pozytywnymi informacjami, inaczej afirmacjami(czyli programowaniem swojego umysłu).

Spróbuj tak jak robi to Brian Tracy i od pewnego czasu robię to ja. Codziennie przed zaśnięciem, po zamknięciu oczu i wyciszeniu się powtarzaj sobie: "Budzę się rano i czuje się wspaniale", "Budzę się rano i czuje się świetnie", "Jutrzejszy dzień będzie wspaniały" i tak w kółko przez parę/paręnaście razy(musisz to "wbić" do swojej podświadomości, tak aby ona uznała to za prawdę).

Natomiast tuż po przebudzeniu się, pierwszymi słowami jakie sobie pomyślisz niech będą: "Czuje się wspaniale", "Dzisiejszy dzień będzie cudowny i wydarzy mi się coś wspaniałego", powtarzając to jak wyżej parokrotnie.

Obiecuję Tobie, że już po pierwszym wieczorze i poranku stosowania takich afirmacji, rzeczywiście po całym dniu zauważysz że przydarzyło Ci się coś wspaniałego, i na swój sposób, ten dzień był pozytywny i cudowny. To jest właśnie potęga Twojej podświadomości i wiedza, która pokazuje, że Twój umysł jest zdolny do wszystkiego. 

Unikaj myśli takich jak "Jestem zmęczony", "Nic mi się nie chce", nawet jeżeli rzeczywiście tak się czujesz to mów "Czuję się wspaniale". Podświadomość wszystko bierze do siebie i jeżeli będziesz myślał że "Czujesz się strasznie" - to tak niestety będzie.  

Podsumowanie 

Stosując te cztery punkty:
  1. Czytanie
  2. Słuchanie
  3. Otaczanie się odpowiednimi ludźmi
  4. Zaczynanie każdego dnia dobrze
będziesz robił to co robią ludzie sukcesu, a to sprawi, że z jasno określonymi celami i odpowiednią determinacją, sam osiągniesz sukces. Pamiętaj, zostań wiecznym studentem życia i nie marnuj swojego czasu, uwierz w cel, a osiągniesz wszystko to, o czym zapragniesz.  
23 listopada 2013
Posted by Unknown

Klucz do życia


Klucz do życia

 

Will Smith, znany hollywoodzki aktor, dzieli się z nami bardzo ciekawą teorią na sukces, z którą polecam się zapoznać i oczywiście zastosować.




Aktor mówi nam, że kluczem do prawdziwego życia jest bieganie, gdyż biegając pokonujemy ten mały głosik wewnątrz siebie, który mówi nam abyśmy już przestali, biegając przekraczamy swoje własne limity. Wiele osób nie ma świadomości, że sport to nie tylko podnoszenie swojego sportowego poziomu, dzięki temu, że na ringu, macie, bieżni, czy gdziekolwiek indziej jesteś wstanie pokonać swoje słabość, spotykając przyziemne problemy w swoim życiu, prędzej nim sprostasz, prędzej wytrwasz w jakimś ważnym dla Ciebie projekcie i na dasz siebie pokonać.  Jednymi słowy ukształtujesz swój charakter. Will Smith mówi tutaj o bieganiu, ale moim zdanie jest to jakikolwiek inny sport, także nie ograniczaj się co do tego :).

Drugą częścią kluczu do życia jest czytanie. Dlaczego czytanie? Gdyż nie było na świecie człowieka, który miałby inny problem niż Ty. Innymi słowy począwszy od starożytności ludzie mieli problemy, a niektórzy z nich o nich pisali, pisali o tym jak je rozwiązać, pisali o tym jak z nimi walczyć, pisali o tym jak ich unikać. Książki to najważniejszy wynalazek człowieka, gdyż znajdziesz w nich całą mądrość świata, dosłownie wszystko. Więc jeśli czegoś nie wiesz, coś Ciebie trapi, chcesz być w czymś dobry – to sięgnij po książkę, aby stać się mądrzejszy i być rozwiązaniem na wszystko(sukces, porażka, choroba, strach itp.).

Od siebie mogę dodać trzeci klucz do życia – podróżowanie! Podróż, aby doświadczać, aby poznawać, aby odkrywać coś innego, coś niespotykane i poszerzać swoje horyzonty, aby odkryć jak świat jest różny od tego czym nas karmią w mediach i że tak naprawdę problemy, jakie posiadasz w Twoim świecie są niczym z porównaniu z tymi na drugim końcu świata. Podróżowanie to życie.

A poniżej film, w którym to Will Smith sam wygłasza swoją teorię kluczu do życia!

16 listopada 2013
Posted by Unknown

Rzuć bumerang życzliwości!



Ostatnio przeglądają internet natrafiłem na bardzo ciekawą rzecz...proszę, sam rzuć na to okiem.

Teraz zastanów się co robisz, aby być dobrym człowiekiem? Czy często pomagasz komuś bezinteresownie? Czy w ogóle warto?

Odpowiem Tobie: Tak! Warto, a nawet trzeba być dobrym...bo musisz pamiętać o tym, że dobro wraca i dobrem zarażasz innych co czyni świat lepszym :) (co pokazuje właśnie ten krótki filmik)

Jak stać się dobrym człowiekiem?

Nie odpowiem Ci na to pytanie, bo nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi.

Przykładowo ja regularnie oddaję krew, jeśli nie oddawałeś krwi to obiecuję - to nie boli i nie jest wcale takie straszne, a może komuś pomóc uratować życie.

Pomimo tego, że lubię pomagać, to nie wiem czemu ale nie ciągnie mnie do wolontariatów, próbowałem, ale jakoś ciężko mi się tak pracuje...ale dużo młodych ludzie się udziela, więc spróbuj, jeśli Ci się to spodoba to także jest to sposób na dawanie dobra. O pracę jako wolontariusz możesz zapytać się w Domu Kultury, lub jakiejkolwiek innej społecznej organizacji.

Oprócz oddawania krwi odkładam sobie pewne kwoty z kieszonkowego, lub dodatkowego źródła aby wpłacić to potem na projekt polakpotrafi.pl. Jest tam dużo inicjatyw, i nie tylko podróżniczych, które można finansować i dostać za to jakąś małą nagrodę w zamian(np. pocztówka z kraju, którego podróżnik zamierza odwiedzić). Pamiętaj o tym, że dzisiaj Ty pomożesz komuś a jutro ktoś Tobie :).

Na koniec dodam abyś był po prostu wrażliwy. Ostatnio idąc w centrum miasta na rowerze upadł starszy Pan, wszyscy ludzie przeszli obok niego obojętnie, kiedy to zobaczyłem bez chwili zawahania podbiegłem do niego i pomogłem mu wstać. Co czyni niektórych z ludzi tak nieczułymi? To że starszy Pan, który upadł z rowera był trochę pijany i to dało mu łatkę żula? Sam nie wiem co o tym sądzić.

Co otrzymasz w zamian?

Nie możesz niczego oczekiwać, bo czyniąc dobro po coś już nie będziesz bezinteresowny.

W zamian otrzymasz na pewno coś czego nie będziesz się spodziewał, coś co Ciebie uchroni, sprawi uśmiech na Twojej twarzy. Śpiąc na ławce w Lizbonie otrzymałem od nieznajomego kebaba, a w ciągu całej podróży parę osób wzięło mnie do siebie na noc do domu, lub po prostu postawiło obiad, jak to powiedział jeden z moich gospodarzy "Good people meet good people".

Uśmiech na twarzy może sprawić Tobie także to, że kogoś zainspirujesz, ktoś pomoże komuś innemu, bo dobro, to taka zaraźliwa choroba :).

Always be good!
02 listopada 2013
Posted by Unknown

Sekret bezgranicznej motywacji

Sekret bezgranicznej motywacji


…czyli samodyscyplina i dobry plan.

Starocie jeszcze z kursu skałkowego :)
Zdradzę Tobie sekret bezgranicznej motywacji, która sama w sobie nie jest celem. Bo widzisz, motywacja to taki czynnik, która na początku daje Tobie kopa, rusza Ciebie do działania i wzbudza chęci, ale motywacja nie odpowiada za wytrwałość i sumienne realizowanie małych kroczków ku celowi. Nie staraj się nigdy wpływać na Twoją motywację, bo to Ci nic nie da, kształć swoją samodyscyplinę, czyli jak sama nazwa wskazuje zdolność do wzbudzania w sobie wystarczająco dużo zaparcia, aby pomimo wszelkich „nie chce mi się” przechodzić do działania.

Wiedz o tym, że motywacja to czynnik zewnętrzny, a samodyscyplina wypływa z wewnątrz Ciebie, czyli możesz ją uzyskać w dowolnym momencie i miejscu. Także teraz zastanów się czy po ustaleniu sobie na przykład codziennych treningów powinieneś cały czas szukać motywacji i kopa, który codziennie by Ciebie pobudzał do działania(rzecz niemożliwa), czy może mieć jaja i przełamać się w sobie kształcąc przy okazji samodyscyplinę i pokonując siebie.

Każdy człowiek posiada określony zapas samodyscypliny (czyli przełamywaniu się) w ciągu dnia, nikt nie jest terminatorem stworzonym do ciągłego realizowania zadań i musisz pamiętać że nawet mistrzom efektywności po paru wykonanych zadaniach w ciągu dnia może się „nie chcieć” i tego nie zmienisz.

Najlepszym treningiem na powiększeniu tego „zapasu” jest po prostu codziennie przełamywanie się, aż z biegiem czasu będziesz mógł wykonywać coraz więcej rzeczy w ciągu dnia. Ustal sobie jedną rzecz, np. ćwiczenia fizyczne o jednej porze dnia codziennie. Pierwszy tydzień ćwiczeń będzie fajny, bo będzie to coś nowego. Potem zacznie się robić trochę gorzej, aż dopadnie Ciebie kryzys i zaczniesz szukać wymówek,  jeśli się przełamiesz, to wyrobisz w sobie nawyk i każdy kolejny trening będzie częścią dnia, która jest w Twoim planie. Po tym jak jedna czynność stanie się Twoim nawykiem możesz dodać kolejną, np. uczenie się słówek z angielskiego, lub cokolwiek innego.

Osiągaj cele...czyli dotrzeć na Cabo de Roca

I tu dochodzimy do drugiego czynnika bezgranicznej motywacji czyli dobrego planu.
Załóż sobie specjalny zeszyt i codziennie wieczorem planuj sobie kolejny dzień. Zobaczysz jak to wpłynie na Twoją efektywność i wykonywanie zadań. Do każdej czynności w swoim planie podchodź jak do  zwykłej pracy, która po prostu jako praca musi zostać wykonana, bez względu na to czy się źle czujesz czy nie, po prostu realizujesz czynność z planu, praca to tylko praca, rzecz która musi być zrealizowana, nie ma po co szukać wymówek, ustalasz, realizujesz a potem cieszysz się ze skończonego zadania( i takie podejście mam np. do treningów, wiele osób szuka ciągłej motywacji, a wystarczy sobie zmienić tylko obraz postrzegania tej czynności, jest to rzecz, która musi zostać zrobienia zgodnie z planem dnia i tyle, nic dodać, nic ująć)
Pamiętaj też, aby stawiać sobie konkretne cele, aby 100% wiedzieć czego się chce i do czego się dąży.
Dobry plan to ustalone godzina po godzinie czynności(m,in. czas potrzebny na zrealizowanie poszczególnych rzeczy i ich kolejność), bez tego Twój plan stanie się chaotyczny i będzie mógł powodować dużo powodów do wymyślania wymówek do omijania kolejnych to z niego punktów.

Tak więc podsumowując, chcąc wytrwać realizując jakiekolwiek cele:


  1. Ćwicz samodyscyplinę, a nie szukaj na siłę ciągłej motywacji, która w magiczny sposób sprawi że z uśmiechem na ustach będziesz realizował zadania. Pokonuj swoje słabości.
  2. Stwórz i regularnie monitoruj dobry plan.
  3. Załóż sobie konkretne cele.
  4. Traktuj każdą czynność jako pracę, którą po prostu musisz wykonać, nie zastanawiaj się nad jej sensem tylko po prostu rusz tyłek, zrób to, a potem ciesz się z efektów.

26 października 2013
Posted by Unknown

Pomysł na nowy rok szkolny!

No tak...nic odkrywczego nie powiem - rok szkolny 2013/2014 oficjalnie się zaczął. Czas pędzi jak maszyna, wypada więc wdrążyć swoje postanowienia i ruszać pełną parą!

Tatry, wrzesień 2013
Kiedy większość szanownej młodzieży była już w szkołach, ja pierwszego tygodnia postanowiłem wyskoczyć regeneracyjne w Tatry - moje najukochańsze miejsce, do którego zawsze wracam i wracać będę.

Cele na rok szkolny 2013/2014

Jestem już w 3 klasie...stety czy niestety jeszcze nie w maturalnej, a to dlatego że przecież uczęszczam do technikum.

Ponownym moim celem jest pasek, lub przynajmniej średnia 4.5, ale to nie tylko dlatego nie będę miał czasu częstego pisania na blogu, gdyż główną część czasu po szkole oprócz nauki zajmują mi treningi.
Mam jasno postawiony cel, atletyczna sylwetka, a żeby do niego dążyć ćwiczę ostatnio modną dyscyplinę i jakże wciągającą Street Workout, a do tego dla kondycji 2/3 treningi interwałowe w tygodniu :)

Choć niedługo pewnie będę to ćwiczył rzadziej, gdyż w końcu nadchodzi wielkimi krokami otwarcie ścianki wspinaczkowej w moim mieście :).

W wolnych chwilach od szkoły i treningów będę starał uczyć hiszpańskiego, aczkolwiek będzie to nauka nieregularna, bardziej takie oswojenie z językiem.

No...a po za tym to weekendami będę w pełni realizował hasło poznane w Portugalii: "Enjoy your life!" i chyba nic więcej nie trzeba dodawać.

Nie mogę też zapomnieć o podróżach! W planach 3 tripy...gdzie? Tajemnica. :). Mogę tylko zdradzić, że dwa będą trochę dłuższe( w tym jeden samolotem), a jeden wykorzystując długi weekend.

So? Jak Wy wykorzystacie czas wolny w roku szkolnym?


14 września 2013
Posted by Unknown

Historia pierwszego półmaratonu

 Historia pierwszego półmaratonu

 
Tuż po wystrzale startowym... niestety ja się na zdjęcie nie załapałem

czerwiec 2013

 Super! W tym roku w końcu pobiegnę w półmaratonie i spełnię swoje marzenie. Przygotuje się i zejdę poniżej 2h.

Po autostopowym tripie - sierpień 2013

Po rozmowie z moim kolegą ustaliliśmy, że w ostatni tydzień wakacji jedziemy na Ukrainę! Super, więc olać już ten półmaraton i przygotowania, pobiegnę innym razem.

22.08.2013

Szybkie kojarzenie faktów...za 3 dni, w dzień półmaratonu wyjeżdżam na Ukrainę. Wiedząc o tym wcześniej nie przygotowywałem się do tego wyzwania , bo jaki byłby tego sens? W sumie po moim autostopowym tripie biegałem tylko raz, 7km.

Nagle dowiaduje się, że jednak nie jedziemy na Ukrainę...co robię? Biegnę w półmaratonie!

25.08.2013

Ześwirowałem. Wpłaciłem już 50 zł i czekam na start...jeszcze tylko 20 minutowa rozgrzewka i...bieg się zaczął.

Bez przygotowania wyruszyłem pokonać samego siebie i przekroczyć kolejne granice. Wcześniej najdłuższy dystans jaki przebiegłem wynosił 12 km. Teraz ma być o prawie 10 km więcej.




Trasa co by tu nie mówić nie była łatwa...pełno pagórków - w końcu to Mazury Garbate.


Pierwszy kryzys miałem po 6 km...tak i trwał do 8. Ale to chyba efekt tego, że jeszcze dobrze się nie rozbiegałem. Po 8km, droga stała się troszkę mniej pagórkowata i jakoś zaczęło mi się biec lepiej, biegłem tak i biegłem, aż przed 11 km trzasnęła mnie kolka...i tu musiałem się na chwilę zatrzymać i ogarnąć sytuację...przyznam że było już mi  ciężko. Ale jak to, nazywam się Oskar Wejs, nie mogę się poddać! Lecimy dalej.

O dziwo po tym kryzysie było fajnie aż do 16 km, bo po pokonaniu ów dystansu wyszło moje nieprzygotowanie i zacząłem bardziej podbiegać niż biec...w tym momencie liczyło się tylko dotarcie do mety...

Dowód zbrodni :)
...i dotarłem! Z czasem jakże słabym 2:05 - ale z drugiej strony dobrym...bo bez przygotowania w granicach 2h to nie jest aż tak źle.

W czasie trasy zacząłem na siebie w duchu klnąć "na co ja się w ogóle porwałem" i że jestem mega głupi. Myślałem sobie wtedy "nigdy więcej". Ale kiedy dobiegłem na metę, uzależniłem się. Uzależniłem się od tego przypływu szczęścia bo takim morderczym jak dla mnie wysiłku.

Pozostaje mi obrać sobie następny cel i do niego dążyć, tym razem porządnie się przygotowując :).


 
27 sierpnia 2013
Posted by Unknown

A tyle osób mnie już odwiedziło

Aktualne wyzwania

-Hablar en español,
-Harmonica 30 days challange,
-Maroko,
-Kalistenika 6x w tyg.

Like it!

Popularne Posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © Sięgaj wyżej -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -